wiadomosci-majorka

Awaryjne lądowanie na Majorce

Samolot Jet2 wykonujący rejs LS189, który 27 sierpnia wystartował z Glasgow w Szkocji, znalazł się w niebezpiecznej sytuacji, gdy z powodu szybko kurczących się zapasów paliwa musiał awaryjnie lądować.

Niespodziewane burze i sygnał Mayday

Do dramatycznego incydentu doszło podczas rutynowego, trwającego dwie i pół godziny lotu z prawie 200 pasażerami na pokładzie do Palma de Mallorca. Niespodziewane burze nad Majorką zmusiły jednak samolot do zmiany trasy i wejścia w krąg oczekiwania na wysokości 35 000 stóp nad Pirenejami.Samolot na Majorce Gdy opóźnienia się przedłużały, piloci nadali sygnał alarmowy, obawiając się, że wylądują z niebezpiecznie niskim poziomem paliwa. Samolot dotarł ostatecznie na Majorkę po trzech godzinach i 26 minutach lotu, mając na pokładzie mniej niż 39 kilogramów ostatniej rezerwy paliwa. Ostatnia rezerwa paliwa to absolutne minimum, jakiego samolot potrzebuje, by bezpiecznie utrzymać się w powietrzu. Sytuacja ta skłoniła hiszpańskie władze do wszczęcia szczegółowego dochodzenia.

Bezpieczeństwo pasażerów nigdy nie było zagrożone

W oświadczeniu wydanym po incydencie pełniąca obowiązki minister transportu, mobilności i agendy miejskiej Raquel Sánchez Jiménez zapewniła opinię publiczną, że nikt nie odniósł obrażeń, a samolot nie został uszkodzony.

Jet2 oświadczył z kolei, że samolotowi nie zabrakło paliwa, a bezpieczeństwo pasażerów w żadnym momencie nie było zagrożone. Linia lotnicza wskazała na złe warunki pogodowe, które panowały tego feralnego dnia na Lotnisko w Palma i spowodowały wydłużenie kręgów oczekiwania dla kilku lotów.

Jako środek ostrożności doświadczona załoga Jet2 poprosiła o priorytetowe lądowanie, gdy uznała, że samolot może wylądować z ilością paliwa mniejszą niż rezerwa. Jet2 zobowiązał się do pełnej współpracy zarówno w dochodzeniu prowadzonym przez władze, jak i w wewnętrznym postępowaniu wyjaśniającym, podkreślając, że firma zdecydowanie stawia na bezpieczeństwo pasażerów.