Podejrzany pożar na Majorce: dwie siostry ciężko ranne
Wczesna pobudka wśród strachu i cierpienia, piekło płomieni we własnym mieszkaniu – z taką brutalną rzeczywistością zetknęły się dwie siostry na Majorce, gdy w czwartek rano wybuchł pożar. Dramat rozegrał się na północy Palmy, przy Carrer Francesc Martí i Mora. Czy to straszne zdarzenie było tragicznym wypadkiem, czy skutkiem przerażającego, celowego działania?
Ratownicy w żarze płomieni
Służby ratunkowe pospieszyły na miejsce pożaru, gdzie zastały scenę śmiercionośną i budzącą pytanie, czy ogień został podłożony celowo. W centrum tej tragicznej historii znalazły się dwie kobiety – siostry w wieku 55 i 65 lat. Uratowano je z płonącego mieszkania z zagrażającym życiu zatruciem dymem, a następnie reanimowano na ulicy.
Zagadka w płomieniach: czy pożar został podłożony?
Jak w dobrym kryminale, także to zdarzenie rodzi pytania. Kto mógł to zrobić? Czy możliwe, że jedna z sióstr podłożyła ogień, a druga o tym nie wiedziała? Śledztwo wciąż trwa.
Piekło płomieni: źródło pożaru
Źródłem ognia wydaje się być pralnia, pełna chaotycznie zgromadzonych przedmiotów. Płomienie znalazły tam mnóstwo materiału, dzięki któremu mogły szybko się rozprzestrzenić.
Krytyczny moment: zaczyna się najtrudniejsza faza
Siostry przewieziono do szpitala Son Espases, gdzie w stanie krytycznym przebywają na oddziale intensywnej terapii. Trzeciej osoby, która mieszkała z nimi w tym mieszkaniu, nie było na miejscu w chwili pożaru.
Ulica i jej okolice
Zamknięto ulicę położoną na zachód od Parc de sa Riera, która łączy Son Moix z Plaça Madrid w dzielnicy Es Fortí. Teraz to od Nationalpolizei zależy, czy uda się połączyć wszystkie elementy układanki i wyjaśnić, jak doszło do tego pożaru.
Miasto z nadzieją czeka na odpowiedzi, ale wciąż pozostaje pytanie: czy ten pożar został podłożony celowo? Wydarzenia tego smutnego listopadowego poranka nadal stanowią tajemniczy rozdział życia na Majorce. Trzeba jeszcze poczekać, by przekonać się, jak potoczy się ta historia i jakie zwroty akcji przyniesie.